Kochaj chłopców Kochaj stale  
Bo to zbrodnia nie jest wcale.  
Dać całusa wiedzieć komu,  
Byle by nie powiedzieć w domu
Kocham cię kochany i nigdy nie przestanę , 
Lecz zabierz mnie daleko nad dziką polanę. 
Będziemy tam sami tylko we dwoje, 
Bo przy Tobie się niczego nie boję. 
W moich oczach zawsze będziesz Ty,  
Jak zabierze mi Cię inna, zamiast Ciebie będą łzy.
Jak ptak bez powietrza 
Jak ryba bez wody 
Jak róża bez daszczu 
Tak ja bez Ciebie usycham 
 
Pragne Cię przytulić 
Poczuć zapach Twych włosów 
Posmakować Twych ust 
Aby odżyć tylko tego mi trzeba
Rozstanie z Tobą oznacza dla mnie śmierć  
Jeśli odejdziesz nie powiem słowa,  
a jeśli powrócisz powiem: 
''Zacznijmy od nowa"
Że Cię kocham - to fakt 
Że najmocniej - no tak 
Że od dawna - do wiesz 
Że na zawsze - to tez!
Poduszką nudy usłane me łoże, 
Kołdry obojętnością przykryte 
z samotnością zyłam. 
I o to : On i ja 
I sama już nie byłam. 
Nagle me serce jak kameleon zmieniło wyraz. 
Teraz po miłości tej ból w sercu noszę 
Kto zatem uczucie to wpuścił  
I powiedział : proszę?
Nie obiecuje Ci wiele... 
bo prawie tyle co nic, 
Najwyzej wiosna zielen 
i pogodne dni... 
Najwyzej usmiech na twarzy 
I dlan w potrzebie ... 
Nie obiecuje Ci wiele, bo ... 
poprostu tylko siebie ... 
A ja Cie prosze o kawalek ciasta 
Nadziewanego przyjaznia  
Posypanego zaufaniem i zrozumieniem... 
A ja Cie prosze o szklanke soku  
z owocu wiernosci, 
zakrapianego goraca tesknota... 
A ja Cie prosze o kubek lodow  
o smaku porannego szalenstwa, 
romantyzmu i zazdrosci... 
Aja Cie prosze o kanapke  
z kielkujacym pragnieniem  
I dojrzala miloscia ...
Siedział misio na kanapie 
I tak bardzo szlochał 
Bo zapomniał imię (....) 
Które bardzo kochał.
Bo tylko z Tobą chcę dzielić dni... 
I w każdej chwili mieć Ciebie obok  
I tylko z Tobą ja mogę być... 
Bo tylko z Tobą mogę się śmiać... 
Bo tylko z Tobą mogę śnić... 
Wyłącznie z Tobą na zawsze żyć... 
Bądź na każdy list odpowiedzią... 
Mów do mnie "Kocham" niech wszyscy wiedzą... 
Przez wszystkie noce przez wszystkie dni... 
Z Tobą ja a ze mną Ty... 
Moje usta niech twe pragnienie ukoją... 
Choć raz chce się przekonać,że jestem tylko Twoją...
Nie wiem co już ze sobą robić mam... 
Nie mam ochoty nawet na łzy... 
Tak w smutku tyle czasu trwam... 
Tak mi ponuro mijają bez Ciebie dni... 
 
Zamyślona całymi dniami chodzę... 
Kontakt z rzeczywistością czasem się zrywa... 
Wzrokiem za Tobą wszędzie wodze... 
Gdy Cię nie ma łezka słona powoli spływa... 
 
Tak co noc w niebo się wpatruję... 
I serce z bólu kołacze... 
Co dzień, co noc na Ciebie wyczekuje... 
Tak czekam na chwile kiedy znowu Cię zobaczę... 
 
Wykręcam twój numer nagle jakiś dziwny dźwięk pada... 
Mówisz hej Skarbie ja hej Kochanie odpowiadam... 
Czy to Ty nie wiem ,to ta trema i czekanie... 
Następnej nocy znów spoglądam na telefon, by usłyszeć twe szeptanie... 
 
Rozmawiamy miłość sobie wyznajemy... 
Nie chce tej słuchawki odkładać... 
Czy zastanawiasz sie jak bez Siebie tę noc przeżyjemy... 
Powoli do łóżeczka pora się pokładać... 
 
Tak mi smutno gdy rozmowa dobiec końca musi... 
Tak mi smutno gdy nie ma Cię obok kiedy ja chcę się przytulić... 
Serce tak tęskni i się dusi... 
No nic znowu głowę w poduszkę trzeba wtulić... 
 
I tak co kilka dni do Siebie dzwonimy... 
I tak kilka nocy z rzędu sms’ujemy... 
Zawsze za Sobą tęsknimy... 
Pisze póki nie zaśniemy... 
Piszesz słowo Kocham i ja tym samym odpowiadam... 
Gdy idę spać i zamykam oczy... 
Ciągle Twa postać wnet za mną kroczy... 
Nie mogę zasnąć myślę nieprzerwanie... 
Czy tęsknisz wtedy i Ty Kochanie... 
Chcę zasnąć ,a nie mogę coś mi nie pozwala... 
Słyszę Twe imię to ono mnie tak zniewala... 
Marze o Tobie od nocy do rana... 
I pragnę być tylko przez Ciebie Kochana... 
Świt już nadchodzi , z wyczerpania padam... 
Więc mówię dobranoc i pocałunek na Twych ustach składam...
Nie chce już Ciebie... 
Ze szczęścia pozornego skakać... 
Nie chce kłamać siebie... 
Co noc w poduszkę płakać... 
Nie chce pamiętać Twego spojrzenia... 
Mam dość ciągłego zbędnego cierpienia... 
Zapomnieć dźwięk Twego imienia i widok oczu przejrzystych... 
Okryć się szatą zapomnienia... 
Nie mieć już w głowie myśli nieczystych... 
Więc odejdź jak dzień i noc odchodzą... 
Złe chwile po dobrych zawsze przychodzą... 
Ja już umarłam ,wewnętrznie jestem pusta... 
Tobą jak widzę nadal targa szaleństwo, rozpusta... 
Więc daruj Sobie... 
Miłość wyraża się poprzez czyny... 
Ja mówiłam "Kocham" Tobie... 
Ty natomiast we mnie szukałeś rozstania przyczyny... 
Sprawia Ci przyjemność zadawanie mi przykrości... 
Proszę odejdź ode mnie daj mi już umrzeć w samotności... 
Znikasz tak nagle bez żadnego słowa... 
Nic mi nie mówiąc... 
Czekam i czekam... mija kolejna doba... 
Milczę... łzy tęsknoty za sobą gubiąc... 
Czy dasz znak choćby mały... 
Siedzę...ma chustka znakiem zapytania... 
Jak myślisz jak długo me łzy będą leciały... 
Ona wilgotna od tego płakania... 
I tak samotnie wędruje do łóżka... 
Okrywam się kocem utkanym z miłości... 
Jedyny przyjaciel...poduszka... 
Czekam na chwile pełne radości... 
A miłość i wierność twym imieniem nazwałam... 
Bo wiesz że tylko Ciebie Kocham i Kochałam...
Gdybyś tu Był...Choć na chwile... 
Mam Ci do powiedzenia aż tyle... 
Gdybyś choć na chwile był blisko... 
Prostrze by było życie... 
Prostrze by było wszystko... 
Gdybyś tu Był i mnie obejmował... 
Gdybyś Mówił Kocham i namiętnie całował... 
Gdybyś wiedział jak mi jest ciężko samotnej nocami... 
Gdybyś wiedział jak jest ciężko żyć marzeniami... 
Lecz ja wciąż czekam na dzień kiedy się spotkamy...
Ja nie mogę... 
Ja nie chcę... 
Ja nie potrafię... 
Choć czasem się...na kogoś zagapię... 
Ja nie mogę... 
Ja nie chcę... 
Nic mnie do tego nie zmusi... 
Choć czasem ktoś mnie nieźle kusi... 
Ja nie mogę... 
Ja nie chcę... 
To wbrew moim zasadom... 
Bo ja tak naprawdę brzydzę się zdradą...
Jesteś gwiazdką na ciemnym niebie... 
Promykiem słońca w deszczową pogodę... 
Tęczą po najgorszej ulewie... 
Światełkiem w tunelu... 
Nadzieją bez dna... 
A najważniejsze jest to... 
Że moja miłość do Ciebie nie sięga serca dna... 
Życie bez Ciebie było by tylko strasznym cierpieniem... 
Więc miłość nazwałam twoim imieniem...  
W Twych ustach rozkochana... 
Od nocy do rana...Jestem... 
W Tobie zakochana... 
Bez opamiętania... 
wtedy... 
teraz... 
wiecznie... 
W Twoje oczy patrzeć godzinami... 
O Tobie marzyć zimnymi nocami... 
Wypędzić z Ciebie chwile cierpienia... 
W Twych ramionach znaleść choć odrobinę ukojenia... 
Nie milczenia... 
Bądź zawsze blisko... 
Zamknij moją dłoń w swej dłoni... 
Powiedz że dla mnie zrobisz wszystko... 
Tej nocy połączymy się w miłosnej woni... 
Kochaj mnie zawsze bo wiesz co uczucie miłości mi dało... 
Nie chce Ciebie na nockę czy dwie bo wiesz że mi ciągle mało... 
Lecz chcę Cię tylko dla siebie i na wieczność całą... 
Chciałam Ci dać tyle lecz chyba się przeliczyłam... 
Twoja postać tak znika w oddali... 
Powiedz mi co ja źle zrobiłam... 
Czemu czuje że mój świat się wali... 
 
Chciałam Ci pokazać jak wiele dla mnie znaczysz... 
Byś uwierzył w moje słowa... 
Może kiedyś za to jaka jestem mi wybaczysz... 
Na dzień dzisiejszy przed Tobą i światem się chowam... 
 
Chciałam się dla ciebie zmienić... 
Nie chciałam Cię trzymać na uwięzi... 
Chciałam siebie na lepsze odmienić... 
Lecz chyba twój upór zwyciężył... 
 
Nie zawsze między nami bylo tak jakbym tego chciała... 
Raz deszcz padał,raz słońce świeciło... 
Tą decyzje chyba kiedyś podjąć musiałam... 
Nie chciałam by naszej miłości coś zniszczyło... 
 
Chciałabym przestać Cię Kochać... 
Nie chce już w cierpeniu żyć... 
Nie mam już o kogo dbać... 
Przykro mi nie moge już z Tobą być...